W Polsce rozwój legislacji, na świecie rozwój technologii

Kontrowersyjne projekty legislacyjne, fragmentaryczne inicjatywy – tak wygląda początek sierpnia w polskiej ochronie zdrowia. Jednak tuż za rogiem jest przyszłość: terapie personalizowane, leczenie genetyczne, diagnostyka na poziomie molekularnym. Polska musi zadecydować – pozostanie peryferiami czy zacznie nadążać za globalnym rozwojem.

Reforma szpitali – dramat, który zakończył się (nie całkiem) happy endem
5 sierpnia Sejm – po dzień wcześniej dramatycznym fiasku – odrzucił opór Lewicy i przegłosował reformę szpitalnictwa (231 głosów za, 203 przeciw). Projekt przewiduje elastyczne przekształcanie oddziałów, łączenie placówek przez samorządy, plany naprawcze dla zadłużonych szpitali oraz zmiany proceduralne – np. likwidację skierowań do psychologa, medycyny sportowej czy optometrysty, który od teraz będzie mógł kierować też do okulisty. Mimo że Lewica oceniła projekt jako niedoskonały, uznała, że odblokowanie 10 mld zł z KPO na ratowanie szpitali to “wyższa konieczność”.

Ustawa antyalkoholowa – demokracja konsultacji czy biurokratyczne zawirowania?
Projekt ustawy antyalkoholowej wraca do konsultacji – powodem są liczne uwagi obywatelskie i eksperckie. Resort zdrowia zamierza wprowadzić roczny zakaz wydawania koncesji w punkcie, gdzie wcześniej cofnięto zezwolenie z powodu zakłócania porządku oraz waloryzować opłaty koncesyjne – obecnie roczna opłata to zaledwie 525 zł. Projekt zakłada też rozszerzenie definicji promocji alkoholu i zaostrzenie kar – minimalna grzywna ma wzrosnąć z 10 000 do 20 000 zł, maksymalna – z 500 000 do 750 000 zł, z możliwością zastosowania ograniczenia wolności. Zakaz sprzedaży alkoholu w tzw. „małpkach” wciąż jest niemożliwy z powodu prawa unijnego – resort proponuje utrzymanie obowiązującej opłaty 25 zł za litr – dochód dzielony między NFZ i samorządy na profilaktykę uzależnień.

Młodzież 13+ do psychologa bez zgody rodzica – problem etyczny i prawny
Prezydent skierował do TK nowelizację, która umożliwia młodzieży od 13. roku życia korzystanie z pomocy psychologa bez zgody rodziców. Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec popiera ten projekt. Wskazuje, że bywa tak, że problemy psychiczne młodych mogą wynikać z patologii w rodzinie, lub że reakcja rodziców na problemy dziecka jest bagatelizująca, więc jeśli dzięki nowym przepisom uda się uratować nawet jedno życie, to rozwiązanie jest warte przyjęcia. Podobne rozwiązania obowiązują m.in. w Skandynawii czy Wielkiej Brytanii, gdzie istnieje przestrzeń prawna, by chronić młode osoby przed skutkami zaniedbań domowych. Kto w przypadku braku kontroli rodziców będzie chronił dzieci przed ewentualnymi nadużyciami ze strony terapeutów (zwłaszcza w obecnej sytuacji, gdy sytuacja zawodu psychologa nadal nie jest wystarczająco uregulowana) – tak daleko projektodawcy nie wybiegają w przyszłość.

Co dzieje się na świecie: innowacje, które definiują przyszłość medycyny
W tle polskich debat i ustaw odbywa się rewolucja farmaceutyczna.

  1. Firma HMNC Brain Health w Niemczech rozwija antydepresant BH-200, gdy jest używany z testem genetycznym – rozpoczyna się medycyna personalizowana w psychiatrii w praktyce.
  2. Cizzle Bio z USA stworzyło test krwi (DEX-G2) do wczesnego wykrywania raka żołądka, co może znacząco zwiększyć szanse pacjentów.
  3. W USA znacząco obcięto fundusze na szczepionki mRNA, co może osłabić potencjał nowoczesnych terapii – od raka po pandemie. Należy zastanowić się jednak, co stoi za tą decyzją i jakie technologie i terapie staną się za chwilę przedmiotem inwestycji administracji USA.

Co to wszystko oznacza dla Polski?

W polskiej ochronie zdrowia sierpień zaczął się od decyzji, która jednych ucieszyła, innych oburzyła, a wszystkich zmusiła do rozmowy o tym, komu należy ufać – rodzicom czy państwu. 6. sierpnia prezydent Andrzej Duda skierował do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o prawach pacjenta, w której znalazł się przepis pozwalający młodzieży od 13. roku życia korzystać z pomocy psychologa bez zgody rodziców. W medialnym zgiełku, gdzie jedni mówili o „odebraniu władzy rodzicielskiej”, a drudzy o „ratowaniu młodych przed rodziną”, głos Rzecznika Praw Pacjenta Bartłomieja Chmielowca brzmiał jak rzeczowy, choć niewygodny, argument: czasem to właśnie dom i patologie w rodzinie są przyczyną problemów psychicznych młodego człowieka. Chmielowiec przypomniał, że podobne rozwiązania od dawna działają w Szwecji, Norwegii czy Wielkiej Brytanii, a polska wersja i tak jest bardziej zachowawcza, bo rodzic wciąż ma prawo do informacji. W tle tej debaty unosiło się pytanie zasadnicze: czy polska ochrona zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży jest gotowa na taki napływ pacjentów – jeśli ustawa przetrwa kontrolę TK.

Kilka dni wcześniej w innym segmencie systemu toczyła się batalia, której wynik może zmienić kształt polskiego szpitalnictwa na dekady. Reforma szpitali – w Sejmie przyjęta 5. sierpnia minimalną przewagą 231 głosów – była komunikowana jako ratunek dla powiatowych placówek, z których połowa tonie w długach. Wiceminister zdrowia Jerzy Szafranowicz zapowiedział, że plan naprawczy, zatwierdzany przez NFZ, wojewodę i AOTMiT, będzie warunkiem wsparcia finansowego z rządowej kasy. Mechanizm reorganizacji oddziałów ma pozwolić dyrektorom przekształcać nierentowne porodówki w oddziały opiekuńczo-lecznicze, hospicja czy oddziały geriatryczne. To – jak podkreślał wiceminister – „gwarancja elastyczności” w obliczu demograficznych zmian.

Problem w tym, że elastyczność w polskiej polityce zdrowotnej często bywa eufemizmem dla cięć. Dlatego przeciwnicy ustawy ostrzegali przed cichą prywatyzacją i likwidacją oddziałów istotnych dla lokalnych społeczności. Lewica, która pod koniec lipca stanowczo zapowiadała, że nie poprze projektu, nagle zmieniła front. Oficjalnie – z powodu zapowiedzi dalszych nowelizacji i obietnicy, że reforma jest warunkiem uruchomienia miliardów z Krajowego Planu Odbudowy. Nieoficjalnie – bo nikt w rządzącej koalicji nie chciał brać na siebie politycznej winy za utratę 10 miliardów złotych przeznaczonych na szpitalnictwo.

Senat ma zająć się ustawą jeszcze przed wakacyjną przerwą. Poprawek raczej nie będzie, a nowa minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, świeżo po rekonstrukcji rządu, dostała od kolegów z koalicji duży kredyt zaufania. To bowiem reforma, która może albo uruchomić faktyczną modernizację infrastruktury, albo stać się kolejną księgową operacją, po której w pacjenta uderzy spadek dostępności świadczeń.

Te dwa wydarzenia – psychologiczna emancypacja trzynastolatków i legislacyjny reset szpitali – łączy wspólny mianownik: redefinicja granic odpowiedzialności państwa w ochronie zdrowia. W jednym przypadku chodzi o relację państwo–rodzina, w drugim – państwo–rynek. Oba wymagają, by decydenci nie poprzestali na uchwaleniu ustaw, lecz zadbali o ich realne wdrożenie. Bo w organizacji ochrony zdrowia, jak w ogóle w medycynie, liczy się nie tylko diagnoza, ale też skuteczna terapia.

A jeśli komuś wydaje się, że to jedynie polskie spory, wystarczy spojrzeć na światowy rynek medyczny. W lipcu i sierpniu branżę zelektryzowały wyniki badań nad nowymi terapiami genowymi w onkologii i neurologii – technologia CRISPR wchodzi w fazę komercyjnych zastosowań w leczeniu nowotworów krwi, a japońscy badacze ogłosili przełom w terapii choroby Parkinsona z wykorzystaniem komórek macierzystych. W tym samym czasie amerykańska FDA zatwierdziła pierwsze urządzenie AI wspomagające diagnozę sepsy w czasie rzeczywistym, skracając czas reakcji lekarzy o kluczowe godziny.

Polska – jeśli chce wykorzystać te globalne trendy – będzie musiała połączyć legislacyjne porządki z inwestycjami w innowacje. Bez tego zarówno trzynastolatek szukający psychologa, jak i pacjent z małego powiatowego szpitala, mogą wciąż odbijać się od drzwi, za którymi teoretycznie czeka pomoc. Reforma prawa to początek. Prawdziwą zmianą będzie dopiero moment, gdy pacjent przestanie odczuwać, że system działa tylko na papierze.

dr Filip Furman